-
Piątek, 9 grudnia 2011
-
nakarmiłam. utuliłam. wymknęłam się po kawę. pierwsze azany - już od 40 minut przynajmniej. wrony kraczą. kury gdaczą. jakiś ptak prześlicznie śpiewa.
-
-
Czwartek, 8 grudnia 2011
-
zabijamy pluskwy :))))) takim specjalnym przyrządem (pluskwobójcą???), który pyka
-
Zwróciłam też uwagę na dźhule w naszym parku. To samo, co Michal ogląda na książeczkach (samochód, pociąg, krowa, itd.), plus czołg. Si vis pacem, para bellum.
-
Aszura minęła, sąsiedzki halim zjedzony
-
pieją kury balkonowe
-
-
Wtorek, 27 września 2011
-
igraszki i ćwierkania od 4 rano ;) albo i wcześniej, ale nie sprawdzałam godziny
-
-
Poniedziałek, 12 września 2011
-
mam doła :(((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((
-
-
Sobota, 10 września 2011
-
to idę wpieriod - się będę wyciągać :/
-
a potem jak mówili czasem Rosjanie, jak baron Munchhausen, trzeba się samemu wyciągnąć za włosy z błota (czy jakoś tak)
-
jedna z takich chwil, gdy życie wydaje się okropne i nie do udźwignięcia :/ i obrzydzenie do każdego działania, które trzeba wykonać
-
kolejna kawa po kolejnej upojnej nocy :/
-
-
Piątek, 9 września 2011
-
znalazłam w księgarni obok biografię Shah Rukha Khana i powieść Kiran Desai "Zadyma w dzikim sadzie"
-
wielkie to szczęście, gdy Dziadziowie mogą wziąć wnuczka na tę poranną chwilę ! ... :) słyszę jego ła ła ła :)
-
tylko kawa się nadawa, jak głosi ludowa mądrość :o)
-
po nocy czuję się jak po nocnej zmianie raczej, posilam się kawą
-
marznę :(
-
